Co na głowę?

Pogoda ostatnio się poprawiła. Słońce zachęca do spacerów i poszukiwania wiosny. Pamiętać jednak należy, że nie wypada spacerować z gołą głową. Ale co założyć? Który model wybrać? Czy słomkowy, czy bardziej elegancki jedwabny? Oprócz ochrony delikatnej skóry przed słońcem a włosów przed pogodą, nakrycia głowy spełniały wiele innych funkcji. Oznaczały klasę społeczną i status ekonomiczny, wyczucie mody i stan cywilny.

Jako, że moda jak i pogoda zmienną jest, fasony nakryć głowy w epoce napoleońskiej również ulegały zmianie. Najbardziej popularny i najdłużej modny, bo aż do lat 60-tych XIX w. był kapelusz nazywany budką, kapotką, lub z angielska – bonetem.

Budki były różnorakie – z dużym i małym rondem, wyższe i przylegające do głowy, z rondem wygiętym lub nie, całkiem proste lub bogato zdobione wstążkami, kwiatami czy piórami. Raz były noszone z tyłu głowy, innym razem nasunięte na czoło tak bardzo, że zasłaniały całą twarz właścicielki. Dobierane były do aktualnie noszonej fryzury i pory roku a także stroju, którego były uzupełnieniem.

Jako, że panie bardzo chętnie inspirowały się wojskowymi mundurami, nosiły również nakrycia głowy wzorowane na wojskowym czaku. Kapelusze te charakteryzowały się płaskim denkiem i zazwyczaj miały nieduży daszek. Ozdabiane były bogato pasmanterią, czasem piórami.

Po wyprawie Napoleona do Egiptu modne stały się „wzory znad Nilu”. Moda ta nie pozostała bez wpływu na nakrycia głowy. Elegantki zaczęły nosić turbany zdobione egretą, czyli stroikiem z piór, wzorowane na nakryciach głowy noszonych przez Mameluków. Zakładano je również do sukni wieczorowych. Moda na turbany obejmowała oba brzegi kanału La Manche, chociaż po brytyjskiej stronie utrzymywano, że przyszła z kolonii indyjskich bądź z Imperium Osmańskiego.

Formą wizualnie zbliżoną do turbanu był beret, który powrócił, chociaż nie cieszył się aż tak dużą popularnością jak w poprzednich wiekach.

Nie można zapomnieć o naszym rodzimym wkładzie w historię empirowych nakryć głowy. Popularna była również konfederatka (czapka rogata, rogatywka), na południu Polski nazywana krakuską. Wywodząca się z męskiego stroju krakowskiego i rozpropagowana przez Tadeusza Kościuszkę, była chętnie noszona również przez kobiety aż do XX wieku, chociaż jej kariera międzynarodowa przypada właśnie na początek wieku XIX.

Kapelusze kupowano u zawodowej modystki lub wykonywano je w domu. Istniał dość duży przemysł chałupniczy, co zapewniało skromne wynagrodzenie kobietom potrzebującym dodatkowego dochodu. Materiały użyte do wykonania nakryć głowy były tak różnorodne, jak ich style. Ozdoby obejmowały wstążki, sztuczne owoce, kwiaty, woalki, siatki, koronki lub pióra, a nawet koraliki, szpilki i broszki. Często zamiast kupować nowy kapelusz wymieniano ozdoby na starym aby uzyskać coś nowego, bądź bardziej pasującego do sukni.

Innym cieszącym się popularnością nakryciem głowy była chustka. To z epoki napoleońskiej wywodzi się fanchon. Nazwę zawdzięcza pewnej młodej góralce z Sabaudii, która w 1800r. oczarowała Paryż swoją grą na lirze oraz chusteczką założoną na szczycie uczesania i związaną pod brodą. Chustka, która przez dekady zmieniała się, osiągając największą popularność (i ozdobność) w połowie XIX wieku nie wyszła z mody aż do wieku XX, a i obecnie czasem możemy spotkać kobietę z chustą zawiązaną na włosach (i może się nawet okazać, że to królowa angielska Elżbieta II ?)

Na podstawie:

E. i A. Banach „Słownik mody”, Wiedza Powszechna, Warszawa, 1962A. Banach „O modzie XIX wieku”, PIW 1957J. Dobkowska, J. Wasilewska „W cieniu koronkowej parasolki. O modzie i obyczajach w XIX wieku”, Wydawnictwo Arkady H. Greenberg „Turbans and Head Wear in Jane Austen’s World”