Suknia, którą miałam na sobie w Kamieńcu

Kupiłam statyw, więc mogę wreszcie zacząć obfotografowywać swoje suknie. Pora na pokazanie drugiej sukni, którą miałam na sobie w Kamieńcu. Inspiracją był dla mnie portret Aglaé-Louise Auguié de Lascans namalowany przez F.Gerarda. „Zakochałam” się w niej kilka lat temu, jak tylko zobaczyłam ten obraz. Planowałam, że kiedyś ją uszyję. Kiedy więc zobaczyłam w sklepie satynę jedwabną w kolorze malinowej czerwieni od razu wiedziałam, że powstanie z niej właśnie ta suknia. Jakiś czas temu dostałam od przyjaciółki złote frędzle, które nie były jej potrzebne. Leżały, leżały i się doczekały. Tak jakby specjalnie w tym celu do mnie przyszły. Falbankę przy dekolcie zrobiłam z jedwabnego szyfonu a na staniku naszyłam złotą aksamitkę. Podczas imprezy miałam poprowadzić pokaz mody. Zawsze staram się pokazać jak najwięcej i jak najbardziej urozmaiconych strojów. Przed pokazem zwykle ustalamy z koleżankami która co założy, żeby była jak największa różnorodność. Brakowało nam czerwonego akcentu, więc suknia pasowała idealnie. Na miejscu nie było warunków do szybkiego przebrania się, więc nosiłam ją podczas całej imprezy. Dekolt zakryłam szmizetką uszytą z jedwabnego muślinu, którą zdjęłam dopiero na pokaz mody. A kim była dama z portretu? Jej matka była damą dworu Marii Antoniny, ona sama była damą dworu cesarzowej Józefiny a potem Marii Ludwiki. Przyjaźniła się również z Hortensją. Józefina zaaranżowała jej małżeństwo z marszałkiem Neyem. Cesarzowa miała najwidoczniej szczęśliwą rękę bo małżeństwo było udane. Po upadku Napoleona jej mąż został aresztowany i stracony. Usiłowała wybłagać u Ludwika XVIII łaskę dla niego, niestety jej się to nie udało. Jakiś czas później wyszła po raz drugi za mąż za dawnego adiutanta Napoleona, arystokratę Louisa d’Y de Résigny