Jakiś czas temu pokazywałam zdjęcia namiotu. Ale były to zdjęcia z zewnątrz, kiedy namiot rozłożyłam w ogródku do impregnacji. W Kamieńcu pierwszy raz w nim spałam. Trzeba więc było pomyśleć o wnętrzu, żeby było wygodnie. Spałam już wcześniej w namiotach napoleońskich. Trochę przeszkadzała mi podmokła w czasie deszczu trawa, na której stały bagaże i leżały suknie. Leżały, nasiąkały wilgocią i się gniotły. Przeszkadzało mi też siano. Owszem, śpi się na nim przyjemnie bo dobrze izoluje od ziemi, ale potem jest wszędzie. Potrzebowałam podłogi i „szafy” na suknie. „Szafę” zrobił mi przyjaciel a podłogę sprawiłam sobie sama. Namiot był planowany na jedną osobę i na jedną osobę zrobiona była „szafa”. W Kamieńcu nocowała ze mną koleżanka ale wszystko nam się zmieściło i „szafa” wytrzymała zwiększoną ilość odzieży. Zapraszam do środka damskiego namiotu. Zwróćcie uwagę, na przenośne wiszące lustro – mój osobisty patent. No bo jakże się szykować bez lustra? Z namiotu jestem bardzo zadowolona, ale już obmyślam kolejne innowacje. Do następnego biwaku
P.S.A kto nie był na namiotowej parapetówce niech żałuje ![]()


