Wczoraj jak co roku po Krakowie tańczył Lajkonik. Nie mogło nas zabraknąć na tej imprezie. Trzeba dzieciom przekazywać tradycje. Nie udało nam się niestety dostać w ramię buławą bo było zbyt dużo ludzi i z wózkiem nie dało rady się „dopchać” ale i tak bawiliśmy się świetnie.
Połaziliśmy troszkę po Rynku i spotkaliśmy Elvisa 😉
Lubię spacery w okolicach Rynku – tu zawsze coś się dzieje. Wróciliśmy do domu bardzo późno, ja padłam a chłopaki nie, chociaż wybiegali się jak nigdy. Skąd dzieci mają tyle energii????





Dorfi, od razu dopadły mnie wspomnienia studenckich czasów i pięciu lat przeżytych w Krakowie. To jeden z najpiękniejszych okresów w moim życiu. Chociaż teraz Kraków jest bardziej tłoczny i głośny to i tak uwielbiam to miasto. Na zawsze pozostanie w moim sercu. Pozdrawiam cieplutko, niestety z zapłakanej deszczem Warszawy. Pa:) Ania
Sympatycznie 🙂 A kto nie lubi starego Krakowa.. .Przecież to niemożliwe 🙂