Sezon rekowyjazdów zbliża się ku końcowi, pora więc na powrót #MadameGadget
Kontynuujemy temat tamborków. Dzisiaj #tamborek przykręcany do stołu. I tu niespodzianka – takiego nie mam
Dzisiejszy wpis sponsoruje tamborek Beaty Beata Popiołek (bo ona ma to, czego nie mam ja).
Zalety:
– nie trzeba go trzymać w dłoni, więc można haftować na dwie ręce;
– nie jest to nowy wynalazek, więc można go zabierać ze sobą na reko (pod warunkiem, że jest drewniany, ale niedrewnianych nie widziałam);
– można nim manewrować nie odkręcając od stołu;
– wysokość tamborka ponad powierzchnią stołu jest regulowana od 9 do 18 cm, można więc dopasować ją do siebie aby wygodnie się haftowało.
Wady, a w zasadzie nie wady a ograniczenia:
– trzeba mieć stół, żeby go przykręcić;
– blat stołu nie może być zbyt gruby, ponieważ szczelina, w którą się go wsuwa ma 3,4 cm wysokości;
– dolna obręcz zamontowana jest do stojaka na stałe, nie ma więc możliwości zamiany na tamborek w innym rozmiarze.
Innych wad jako takich nie widzę i jeśli będę miała okazję to sobie taki kupię.
Foto: Beata Popiołek





