Zima nie odpuszcza. Wychodząc z domu trzeba się ciepło ubrać. A jeśli ktoś jest zmarzluchem i w dodatku najbardziej marzną mu dłonie, z pewnością przypadnie mu do gustu mufka.
Słowo mufka, wg Banacha przyszło do nas z języka niemieckiego (der Muff). W języku angielskim także nazywa się muff. Czyżby do Niemiec przyszło z Anglii? Może jednak to Anglicy przejęli nazwę od Niemców? Zanim jednak weszło do naszego języka na stałe, obecna mufka nazywana była zarękawkiem. Czemu tak? Prawdopodobnie od obszernego mankietu płaszcza lub kaftana podbitego obficie futrem. Mufka nie jest wynalazkiem epoki napoleońskiej. Znana była dużo wcześniej. Już za czasów panowania Henryka Walezego takie zarękawki (oddzielone od reszty stroju) nosili zarówno mężczyźni jak i kobiety. Były one szyte z aksamitu lub z atłasu podbitego futrem. W baroku szyte były z bardzo modnego wówczas futra leoparda. Za Ludwika XV były małe i ozdobne a znaczenie użytkowe odzyskały za Ludwika XVI. W epoce napoleońskiej również były bardzo popularne zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn. Mężczyźni nosili zarękawki z niedźwiadków lub z wilków, nieraz tak wielkie, że „postawione bokiem na ziemi sięgały do pasa”. Wg Banacha nosili je również żołnierze w czasie zimowych kampanii wojennych epoki napoleońskiej, ale nie spotkałam się z taką ryciną. Jeśli ktoś ma to bardzo proszę o podzielenie się nią w komentarzu.
W kolejnych dekadach zadomowiły się w modzie kobiecej i były noszone jeszcze w połowie XX wieku. Niestety ostatnio zostały zapomniane. Mam nadzieję, że jednak powrócą, bo moda lubi wracać a mufki dobrze grzeją.
Na koniec ciekawostka. W epoce baroku modne było posiadanie małego pieska (najczęściej były to maltańczyki lub bolończyki). Ich właścicielki praktycznie nie rozstawały się z nimi. Latem piesek cały czas był przy nodze swojej pani, a zimą noszony był w mufce.
Na podstawie:
E. i A. Banach „Słownik mody”, Wiedza Powszechna, Warszawa 1962
Foto:
ze zbiorów TESSA Los Angeles Public Library
