Gorset krakowski cz.2

W poprzednim wpisie było o wykroju i o zaprojektowaniu wzoru. Dzisiaj część dalsza, czyli przeniesienie wzoru na materiał. Gorsety szyte były z aksamitu lub sukna. Mój będzie z sukna. Odbicie wzoru moją ulubioną metodą, czyli narysowanie go mazakiem znikającym bądź rozpuszczalnym w wodzie odpada z dwóch powodów. Po pierwsze sukno jest ciemne i nawet podświetlany pulpit nie prześwietli go na tyle, żeby można było odrysować wzór, po drugie gorset nie będzie prany, więc moczenie go dla „zniknięcia” mazaka odpada (zresztą kolor mazaka jest zbliżony do koloru sukna, więc wzór i tak nie byłby widoczny). Z tego samego powodu odpada zastosowanie czarnej kalki. Owszem, można rysunek dokładnie pokryć haftem, ale kalka lubi brudzić nici a w moim hafcie będzie trochę białych kwiatów, więc za duże ryzyko, że coś się przebarwi. Pozostają jeszcze dwie metody: przeprucha lub fastryga. Dlaczego nie wybrałam przepruchy? Metoda rewelacyjna, ale nie na suknie. Sukno w czasie haftowania nieco się rozciąga i mogą wyjść pofalowania, których chcę uniknąć. Pozostała ostatnia metoda, którą zastosowałam. Odbiłam wzór haftu na fliselinie i przenoszę go na sukno bardzo drobną fastrygą. Dlaczego tak? Dlatego, że fliselina ustabilizuje mi nieco sukno i nie będzie się tak rozciągać w czasie haftu. Do stabilizacji użyję tamborka kwadratowego. Mniej rozciąga tkaninę niż tamborek okrągły i łatwiej na niego naciągnąć gruby materiał. Kolejny plus – łatwiej go przesunąć w trakcie haftowania. Jak zauważyliście na zdjęciu fastrygą zaznaczony jest również kontur wykroju. Nie kroiłam jeszcze gorsetu dokładnie. Kawałek materiału odcięty jest z dość dużym zapasem, żeby wygodnie naciągnąć pole haftu na tamborek. Idealnie by było naciągnąć całą tkaninę na ramę i w taki sposób wykonać haft, ale obie ramy mam aktualnie zajęte (niestety walka z UFO nie przynosi rezultatów. Odradzają się jak głowy hydry).