Drobny haft

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie……
czyli listopadoza na całego. Gdzieś w Polsce podobno spadł śnieg, ale u nas ciemno i ponuro. Śnieg by trochę rozjaśnił nastrój. Ale nic to. Od rana siedzę przy zapalonym świetle i pocieszam się haftowaniem po odwołanym Austerlitz.

Haft na sukni skończyłam, zdjęcia miały być zrobione na balu na Austerlitz. Będą pewnie gdzie indziej i kiedy indziej. Kiedy? Tego nie wie nikt. Aktualna sytuacja nie napawa optymizmem i nie daje nadziei, że zaplanowane w najbliższych miesiącach bale również nie zostaną odwołane.

Nastrój poprawiam sobie drobnymi haftami, które z braku czasu na ich wykonanie czekały w kolejce od dawna. Nie powiem od jak dawna, bo wstyd.

Pierwszy gotowy, drugi zaczęty, kolejne w planach. Docelowo mają być cztery. A co z nich powstanie zobaczycie jak skończę ?

P.S.
Haftuję chińskim odpowiednikiem DMC (kupiłam kilka kolorów na próbę ze względu na niską cenę). Do tego typu haftów może być, ale do bardziej skomplikowanych prac raczej nie polecam. Nitka jest bardzo luźno skręcona i mechaci się w trakcie pracy. Ze wzornikiem kolorów DMC jeszcze nie porównywałam, ale do haftowania portretów na pewno będę używać nici oryginalnych.