W poprzedni weekend miałam przyjemność wzięcia udziału w Dniach Twierdzy Nysa. Na potrzeby widowiska kolejny raz wcieliłam się w postać cesarzowej Józefiny.
Rekonstruktorzy zjechali się już w piątek, rozbijając obóz historyczny w Forcie nr 2. Sobotę zaczęliśmy od wspólnego śniadania a następnie odbyła się defilada przez miasto. Defiladę rozpoczęli dudziarze, za nimi jechał powóz z parą cesarską, damą dworu i adiutantem, w eskorcie cesarskiej gwardii. Za powozem maszerowały wszystkie formacje wojskowe biorące udział w wydarzeniu. Z racji tego, że była to pierwsza tego typu impreza po epidemii, rekonstruktorów przyjechało bardzo dużo i z Polski i z innych krajów. Po oficjalnej części imprezy mieliśmy trochę czasu dla siebie a potem przejechaliśmy do Suchej Fosy, gdzie odbyła się potyczka. Jak na damy przystało, bitwę obejrzałyśmy z powozu, dla bezpieczeństwa nieco oddalonego. Niewiele brakowało a bitwa rozegrałaby się wg zupełnie innego scenariusza niż był ustalony. Powóz stał na tyłach wroga. Był tam cień i trochę spokoju (nie chcieliśmy trzymać koni w słońcu a i my lepiej czujemy się w cieniu. Zaczęła się bitwa. Odgłosy wystrzałów spłoszyły jelonka, który musiał gdzieś siedzieć w krzakach na polu bitwy. Co ciekawe, koledzy biorący udział w potyczce go nie widzieli. Przestraszony jelonek uciekał tam, gdzie był spokój, czyli biegł prosto na nas. Potyczka rozgrywała się na placu między fosą a miastem, więc dużego pola manewru nie miał. Fosa wąska, na środku nasz powóz. Przez moment miałam wrażenie, że się z nami zderzy. Wyminął nas w ostatniej chwili. Bałyśmy się, że spłoszy konie. A były ustawione tak, żebyśmy jak najlepiej mogły obejrzeć walkę. Gdyby się spłoszyły, powóz ruszyłby prosto na Prusaków. A że stali do nas tyłem…. Wszystko mogłoby wyglądać zupełnie inaczej. Krążyłyby legendy, że dwie kobiety rozbiły pruskie wojska i wygrały bitwę
Po potyczce wróciliśmy wszyscy do fortu na dalszą część imprezy, czyli różnego rodzaju pokazy (zorganizowałyśmy pokaz mody historycznej, ale o nim będzie w osobnym wpisie), nocną inscenizację oblężenia fortu oraz dyskotekę trwającą do wschodu słońca. Było cudownie
Foto: Franciszek Łuckiewicz, portal Nysa.naszemiasto.pl, Rea Sylwia i ja.




