Dzisiaj wpis z serii „czego o mnie nie wiecie”. Interesuję się XIX wiekiem, czasem pokazując się na imprezach z początku XX wieku. Od czasu do czasu przeskakuję do XVII. XVIII wiek omijam szerokim łukiem. Ale miałam epizod związany z tą epoką. Brałam udział w pokazie mody XVIII-wiecznej w Muzeum Narodowym w Krakowie. A czemu o tym piszę? Bo dostałam właśnie zdjęcia z tego pokazu. Całkiem już o nim zapomniałam bo był dawno temu (2017 rok). Zdjęcia znalazła i podesłała mi Renata Mrozińska z Grupa konna Dextrarius. Kto nie zna niech zajrzy na ich fanpejdża a kiedy skończy się epidemia i wrócą pokazy niech obejrzy na żywo co wyprawiają na koniach (nigdy nie ukrywałam, że jestem ich wielbicielką
) Suknia nie moja. Jej właścicielką jest Hana Polaśkova, która wraz z Justyną Rychlik była organizatorką tego pokazu. Fryzurę (słynnego jeża) również zrobiła mi Hana a makijaż panie z jednej z krakowskich szkół wizażu, ale już nie pamiętam która to była szkoła. No to już wiecie, czemu nie przepadam za XVIII wiekiem. To nie jest moda dla mnie
Drugim powodem jest makijaż. Pech chce, że mam uczulenie chyba na wszystkie środki do demakijażu. Piszę chyba, bo być może istnieje gdzieś coś co mnie nie uczula. Z tego powodu nie maluję się. Niestety bez makijażu w XVIII w wygląda się niezbyt epokowo.




