299. Zima, zima, zima, pada, pada śnieg….

Napadało tyle śniegu, że zasypało całkowicie kalendarz, a to już minęło 9 lat pisania bloga. Nie myślałam, że wytrwam aż tak długo. Co prawda zdjęcia ze starego bloga poleciały w kosmos, ale czy ktoś czyta tak stare wpisy? Chyba nie, dlatego nie martwię się tym tak bardzo.
Ale skoro napadało tyle śniegu i w dodatku przyszedł dość duży mróz, to poczułam wielką potrzebę posiadania nowego zimowego płaszcza. Kupiłam flausz, ocieplinę i powstał. Już w nim chodziłam i jest bardzo cieplutki. Postanowiłam wrócić do dawnego zwyczaju chodzenia w spódnicy. Zimą często zakładałam spodnie bo mi nogi marzły. Sklepowe płaszcze jeśli są ocieplane to jedynie na wysokości klatki piersiowej. Ale w tym płaszczu już mi nogi nie zmarzną. Jest ocieplony na całej długości.
I co o nim myślicie?

foto: Alicja Wójcik

P.S.
Już nie będzie tak długich przerw pomiędzy wpisami – postanowienie noworoczne  🙂

9 komentarzy do “299. Zima, zima, zima, pada, pada śnieg….”

  1. Fantastyczny płaszcz we właściwym, energetycznym kolorze. Wspaniale wyglądasz 🙂
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze w 2016 roku.

  2. Kiedy wyszłaś w nim z domu, pomyślałam: "Anna Karenina". Bardzo dobrze wyglądasz w czerwieni, a wdzianko wyszło bardzo stylowo.

Możliwość komentowania została wyłączona.