Pisałam o zaczętych pracach w różnych technikach. Pora pochwalić się haftem. Dawno nie pokazywałam go na blogu a trochę przybyło od ostatniego razu.
Wiem, że nie zdążę wyhaftować go na czas, czyli rama sobie jeszcze długo poczeka. Ciągle mam jakieś przerywniki. Trochę ich za dużo. Myślałam, że jesień i zima będą spokojne (a nawet nudne) i sobie wieczorami powolutku będę haftować. Nic bardziej błędnego. Ciągle coś się dzieje a ja trzymam kilka srok za ogon 🙂


Prześliczne! Tak bardzo!
Zapowiada się pięknie ale świetnie rozumiem Cię, też niedawno skończyłam haft który "męczyłam" trzy lata, trzymam kciuki żebyś wcześniej się uporała ze swoim.
Pozdrawiam 🙂
Pięknie się zapowiada – jestem ciekawa efektu końcowego 🙂 Pozdrawiam.
ale będzie obraz, jest co podziwiać