Długo nic nie pisałam, ale czasu nie było. Zamieniłam igłę i krosno na łopatę i grabie 🙂
A robótki ręczne na prace w ogrodzie. To moja pierwsza wiosna z własnym ogródkiem, więc nieco szaleję w miarę możliwości, czyli wolnego czasu i finansów.
Ale nieco efektów widać 🙂
Pomiędzy łopatą a konewką coś się szyje. Jak pogoda pozwoli (czyli jeśli będzie padać) to może dzisiaj skończę.

warto czasem oderwać się i oddać siły w ogródku. On sie potem pięknie wdzięczy. Cudowne zdjęcia
Jeszcze trochę i nie będziesz chciała z ogródka do domu wracać 😉 Fotelik, robótka i wąchanie kwiatków 😀
Ogród znacznie jednak ogranicza czas na robótki… nad czym ubolewam 🙁 Za to jego piękno rekompensuje te niedogodności 🙂
Dorfi daj pyska 😀
No to ja wkrótce dołączę do zacnego grona zamieniających igłę na narzędzia większego kalibru. Wkrótce zrobią mi drenaż i założą trawnik. A potem to już będzie szaleństwo – byle wytrzymać fizycznie i finansowo.
Z pewnością kiedyś to nastąpi. Jak już będzie gdzie postawić ten fotelik 🙂
Oj warto. A jaka kuracja na uspokojenie. Chyba nawet lepsza niż robótkowanie. Można się bezkarnie wyżyć na chwastach jak się nerwa złapie 🙂
😀
Wytrzymasz. Fizycznie na pewno, bo z każdym wyrwanym chwastem ma się więcej siły na walkę z kolejnymi.
Gorzej z tym drugim, czyli finansami ale i to da się obejść przy posiadaniu znajomych zaogródkowanych od dłuższego czasu. U mnie większość roślinek pochodzi od osób, którym się kwiaty za bardzo rozrosły i musieli się części pozbyć a szkoda było wyrzucić.
Największym problemem jest niestety brak czasu.
No niestety. Tego nie przeskoczymy, chyba, że ktoś wynajdzie sposób na czasowe rozdwojenie się 😀