224. Dary jesieni

Jesień zawsze wprowadza mnie w pewien rodzaj melancholii.
Czas przemijania jest wówczas najbardziej widoczny. Niedawno wszystko budziło się do życia, pięknie kwitło, a teraz zamiera. Na szczęście pozostawia dary, które skrzętnie gromadzę na kolejne – zimowe –  miesiące. Taka moja jesienna odmiana robótek ręcznych 😉

Spiżarnia powoli się zapełnia

Parapety kuchenne przygotowują się do zimowej porcji witamin

A ja przy domowym cieście ze śliwkami myślę za jaką kolejną robótkę się zabrać 🙂

Od kilku dni mój dom pachnie winogronami i śliwkami. Uwielbiam ten zapach 🙂

12 komentarzy do “224. Dary jesieni”

  1. Już nie jest. 1 października rozstałam się z uczelnią i wreszcie pozbyłam się tego uczucia wiecznie nieodrobionej pracy domowej 🙂

  2. Oj, nie wiedziałam. Ja w ciągłym stresie żyję… dobrze to określiłaś – "uczucie wiecznie nieodrobionej pracy domowej"…

  3. Zapach owocowych przetworów i ciast jest piękny, ciepły i niepowtarzalny. A ja się zastanawiam, czy babeczki zrobić z pigwą, dynią, jabłkami czy wszystkim po trochu 😉

Możliwość komentowania została wyłączona.