Tradycyjnie jak co roku wybrałyśmy się dzisiaj z Lucille na Cepeliadę. Same wspaniałości. Niestety upał był zbyt duży, żeby dokładnie obejrzeć każde stoisko. Może jeszcze jutro uda się pojechać jeśli będzie odrobinę chłodniej.
No ale trochę się naoglądałyśmy i trochę wydałyśmy 🙂
Na początek stoisko Bolesławca
Obkupiłyśmy się obie, martwiąc sie potem, czy uda nam się dostarczyć wszystko do domów w stanie nienaruszonym. Na szczęście przewidując zakupy wzięłam ze sobą wózek 🙂
No i trochę rękodzieła w temacie robótkowym 🙂
Pojawiły się również zapomniane makatki kuchenne. Pamiętacie je? Moja babcia takiej nie miała, ale wiem, że wśród innych osób z tamtego pokolenia (i z innych regionów Polski) były popularne.
Z makatkami znalazłam dwa stoiska.
Ciekawe jakie cuda będą w przyszłym roku?





Rzeczywiście cuda! A pochwalisz się, co kupiłaś? 🙂
Jak ja zazdroszczę takich imprez, niestety nie mam okazji w podobnych uczestniczyć.