103. Kolejny golfiak

Kolejna robótka za mną. Tym razem golfiak dla męża. Włóczka Titanic, podwójna nitka, druty 4 i 4,5 mm.
Do włóczki  mam mieszane uczucia. W składzie ma 75 % wełny a jest bardzo milutka. Nic nie gryzie. Początkowo byłam nią zachwycona. Cudnie się robiło a dzianinka wychodziła niesamowicie elastyczna. Zachwyt niestety skończył się kiedy odkryłam, że mam dziwny kolor rąk. No ale pierogi z jagodami gotowałam, to pomyślałam, że pewnie od jagód się nie domyły. Kolejnego dnia ręce były idealnie czyste, z jagodami styczności nie miałam a po przerobieniu kilku rzędów znowu na palcach podejrzanie ciemny kolor. Teraz już miałam pewność – włóczka farbuje. Skoro farbuje przy robieniu to przy noszeniu też będzie farbować. A tak mi się ta włóczka podobała. Czy ktoś z niej coś robił? Wszystkie kolory tak farbują czy tylko czarny? Mam nadzieję, że pranie i płukanie w occie pomoże. W przeciwnym wypadku nikt tego nosił nie będzie.

5 komentarzy do “103. Kolejny golfiak”

  1. Aj, to kłopot z tym farbowaniem, ale może wypranie i tak jak piszesz wypłukanie w occie pomoże, szkoda byłoby pracy!

  2. Oj, takie niespodzianki nie należą do najprzyjemniejszych… Z tą akurat włóczką nie miałam styczności, więc nie pomogę, ale mam nadzieję, że ocet pomoże! Daj koniecznie znać jak poszło. Pozdrawiam

  3. witaj Dorfi….golfiaczek fajny tylko, kurcze – co za dziadowska włóczka 🙁 faktycznie ocet pomaga. Tak robiła moja babcia,mama i …ja!!! pozdrawiam meg60 FM 🙂

Możliwość komentowania została wyłączona.