178. Tajemnica zaginionego kabelka

Od jakiegoś czasu na blogu cisza. Co nie znaczy, że u mnie nic się nie dzieje. Dzieje się całkiem sporo i dosłownie i w przenośni. Tylko kabelek do aparatu zaginął. Szukałam wszędzie i nie znalazłam. Zaczęłam się zastanawiać nad zakupem nowego, kiedy szukając czegoś w torbie laptopowej znalazłam kabelek na swoim stałym miejscu. No, prawie stałym – był w innej kieszonce niż zwykle. A byłam pewna, że i tam szukałam. Nic to – najważniejsze, że się znalazł.
Tak więc korzystając ze znalezionego kabelka przerzuciłam zdjęcia z aparatu na komputer. No i znowu się zaczęłam zastanawiać co pokazać na blogu, bo ostatnie dni obfitowały w wydarzenia (te dobre i te złe, niestety). Będzie jednak chronologicznie, czyli przedstawiam sweter dla męża, ukończony jeszcze w starym roku. Mąż na pozowanie się nie zgodził, więc w roli modela żeński manekin w dużo mniejszym rozmiarze. No, ale coś widać.

Zbliżenie na wzór najbardziej oddaje rzeczywisty kolor włóczki.

Mąż w swetrze chodzi często, więc moja praca nie poszła na marne 🙂

8 komentarzy do “178. Tajemnica zaginionego kabelka”

  1. Wzór prosty, ale efektowny. Takie są najlepsze 🙂 Mój nie nosi swetrów. Dobrze, że synowie mają inny gust 😉
    A z kabelkiem (tudzież innym przekaźnikiem fotek) miałam tak samo…

  2. Ach, te kabelki…mój też kiedyś zaginął był w akcji 😉 Sweter świetny, bardzo, bardzo mi się podoba – mówiąc szczerze marzy mi się taki na moim Małżu przyszłym.Więc chyba taki popełnię 🙂 Pozdrawiam

Możliwość komentowania została wyłączona.