„Międzyczas”

Ostatnie tygodnie upłynęły pod znakiem podróży i inscenizacji rekonstrukcyjnych. Wpisy były rzadsze bo nie miałam na nie czasu. No właśnie – BRAK CZASU. O tym będzie dzisiejszy wpis.

Wiele razy słyszałam pytanie „kiedy ty masz na to wszystko czas?”

Czasu mam tyle samo co wszyscy – 24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu. Jedno z moich ulubionych powiedzeń brzmi „nie ma czegoś takiego jak brak czasu – są tylko inne priorytety”.

U mnie trzeba pogodzić rodzinę (mam męża i 2 dzieci), dom, zwierzęta domowe, ogród, pracę zawodową, haft, koronkarstwo, szycie, miniatury i wyjazdy na reko. Trochę dużo, ale wszystko da się ogarnąć. Nie twierdzę, że jestem idealną panią domu, bo nie jestem – dużo mi do tego brakuje, ale na niektóre rzeczy nauczyłam się przymykać oko.

Nauczyłam się też łączyć niektóre czynności. Haftowanie łączę z oglądaniem seriali. Pracę w ogrodzie łączę z zabawą z psem a przy prasowaniu i szyciu towarzyszą mi audiobooki. Zauważyliście z pewnością, że na rekoimprezach zawsze coś haftuję i ciągle są to te same robótki. Duże prace robię w domu – nie są mobilne. Natomiast mniejsze zabieram ze sobą i w domu ich nawet nie dotykam. Nie przeszkadza mi, że przez cały sezon pokazuję się ciągle z tym samym haftem. Na imprezach jest i tak zbyt mało czasu, żeby się na tym skupić, ale zawsze te parę ściegów idzie do przodu.

Ubiegły weekend spędziłam w Braniewie. Wiecie gdzie to jest? Ja nie wiedziałam. Musiałam poszukać na mapie. Kilka kilometrów od granicy z Rosją. Koniec świata – to mi przyszło do głowy jako pierwsza myśl, kiedy zaproszono mnie na tę imprezę.

Długa podróż mnie czeka – pomyślałam – haftu na serwecie mi zabraknie, trzeba zacząć coś nowego, co mogę schować do torebki, ale zajmie mi więcej czasu. Wzięłam szpulkę nici i szydełko. No i mamy:

Poprzedni weekend:

Kraków – Gdańsk – 7,5 godziny

Gdańsk – Braniewo – 1 godzina

Braniewo – Gdańsk – 1 godzina

Gdańsk – Kraków – 7,5 godziny

Ostatni weekend:

Kraków – Warszawa – 3 godziny

Warszawa – Sosnowiec – 1,5 godziny (podróż trwała dłużej, ale zapomniałam włożyć robótkę do torebki – została w walizce, więc wyjęłam ją dopiero jak się zatrzymaliśmy na stacji benzynowej)

Sosnowiec – Kraków – już byłam tak zmęczona, że zasnęłam i robótki z torebki nie wyjęłam.

I popatrzcie ile w trakcie jazdy zrobiłam. Dodam jeszcze, że jadąc pociągiem słuchałam audiobooków ( z wyjątkiem trasy Kraków – Gdańsk bo trafił mi się pociąg bez gniazdek a bateria w telefonie tyle czasu niestety nie wytrzyma, więc tym razem jechałam bez słuchania)

Dane techniczne – nić bawełniana 30×4 Ariadny , szydełko 0,9 mm