Pamiątka po babci

Przełom października i listopada to czas bardzo specyficzny. Czas zadumy i pamięci o bliskich. Czas wspomnień o ludziach, którzy żyli przed nami i odeszli, zostawiając nas z pustką w sercu. Ludzi, których nie znaliśmy, bądź nie pamiętamy, ale mają wpływ na nasze życie.
Po ludziach pozostają przedmioty. Dla jednych śmiecie, których się pozbywają, dla innych cenne sentymentalne pamiątki.
Mam tylko jedną pamiątkę po mojej babci. Obrus, który wyhaftowała dla mojej mamy, kiedy mama wyszła za mąż i wyprowadziła się „na swoje”. Babci prawie nie pamiętam. Miałam 6 lat kiedy odeszła. Poza tym mieszkała w innej miejscowości, więc nie widywałam jej zbyt często. Z opowieści rodzinnych wiem, ze pięknie szyła i haftowała. Czy to po babci mam zamiłowanie do haftu? Być może. Druga babcia (która również wcześnie odeszła) nie haftowała. Po drugiej babci też mam tylko jedną pamiątkę – maszynę do szycia, chociaż nie pamiętam, żeby babcia kiedykolwiek coś na niej szyła.
Obrus wyhaftowany przez babcię leży w szufladzie. Nie pasuje rozmiarem na żaden stół, ale nawet gdyby pasował i tak bym go pewnie na stole nie rozkładała. Bałabym się, że się zniszczy. Ale wyjmuję go od czasu do czasu, żeby popatrzeć na kwiaty, które zostały wyhaftowane przez ręce mojej babci.