292. Jak Scarlett O’Hara

Szycie idzie mi ostatnio o wiele lepiej niż pisanie. A wszystkiemu winne zdjęcia, a dokładniej ich brak. Padła mi karta w aparacie i jakoś nie mogę się zebrać, żeby pojechać po nową. Ciągle mi nie po drodze. A jak nie ma aparatu to nie ma zdjęć. A jak nie ma zdjęć, to robienie wpisu na blog nie ma sensu, bo większość osób nie czyta tylko zdjęcia ogląda (jeśli się mylę to mnie poprawcie).

Ale mam kilka zdjęć z imprez, na których byłam w uszytej niedawno sukni (dobrze, że na imprezy przychodzi sporo fotografów 🙂 ).

foto: Artur Górski

Zakochałam się w pagodowych rękawach. Może i nie są zbyt wygodne, bo trzeba uważać, żeby przypadkiem czegoś nie strącić (jakby przy krynolinie ogólnie nie trzeba było ciągle uważać :p ) ale są urocze. Na pewno nie przeszkadzają w haftowaniu 🙂

foto: Paulina Kowalczyk

ani w piciu herbaty 😉

foto: Ilja Van de Pavert

Inspiracją była dla mnie suknia z 1861 roku. O ta właśnie 🙂

zdjęcie z netu

Jak widać zmieniłam kolor. Zamiast kwiatuszków wolę kratkę. Uzupełnieniem jest czarna koronka i czarna wstążka. Szyło się bardzo przyjemnie.
Byłam w niej na dwóch imprezach i suknia prawie zdała egzamin. Prawie, bo w czasie drugiej imprezy strasznie lało a pokazu nie wypadało odwoływać. Od chodzenia po deszczu suknia zmokła i zafarbowała mi halkę. Czy ktoś zna jakiś sposób, żeby to odplamić. Moczyłam ją przez 3 dni codziennie zmieniając proszek z odplamiaczem na świeży. Potem dwa razy prałam ją w pralce a plamy nie zeszły. Trochę zblakły, ale nie zeszły. Tak, wiem, że to tylko halka i jej spod sukni nie widać, ale chciałabym, żeby znowu była bielutka. Dobrze, że się koronki nie zafarbowały, to trochę mniej boli 😉

Obiecuję, że postaram się jak najszybciej kupić kartę do aparatu, bo przez ten czas szyłam dużo. Mam też do pokazania trochę haftów. Oj, nazbierało się tego, nazbierało 🙂

18 komentarzy do “292. Jak Scarlett O’Hara”

  1. piękna suknia!
    oczywiście, że czytamy! "wyrosłam" na blogach, które się wyłącznie czytało, a zaczynałam czytać ( i pisać) 14 lat temu….
    jak mi zafarbował lniany, ręcznie harfowany obrus po Babci (na RÓZOWO!!), to uznałam, że nic mu już nie zaszkodzi, i włożyłam do roztworu Domestosa. obrusu używam do dziś :))

  2. Dorfi, wolę jednak czytać niż oglądać obrazki. Tak samo jak wole pisać niż robić zdjęcia, bo mi to nie wychodzi. Krynolina to jednak uroczy strój, nie ma co.

  3. Piękna ta suknia a i kolor niesamowicie do Ciebie pasuje. Kratka nadaje trochę filuterności. Zdjęcia bardzo klimatyczne.
    No i pisz, pisz, są tacy co czytają, choć zdjęcia tez pożądane 😉

  4. Będę musiała kupić Niestety w najbliższym sklepie nie mieli. Inne preparaty nie zadziałały a tylko tego nie próbowałam.

  5. Wpadłam w zachwyt!!
    To dopiero jest hobby!!
    Rewelacyjne!!!
    Prześlicznie wyglądasz w tej sukni! Muszę znależc czas i zagłębić się w twój blog…niesamowite!! Rozumiem, że jest was więcej (szyjących i przedstawiających swoje prace – na sobie)..ależ to musi być przygoda!!
    Chyba wpadłam w zachwyt!!:))

Możliwość komentowania została wyłączona.