Niedawno obchodziliśmy Dzień Kobiet, a zaraz po nim Dzień Mężczyzn. W czasach napoleońskich takich dni nie było. Był za to wyraźniejszy niż dzisiaj rozdział między kobietami i mężczyznami. Kobiety i mężczyźni nie upodabniali się do siebie ubiorem. Wiecie, że Napoleon wprowadził zakaz noszenia przez kobiety spodni? Był również podział prac na damskie i męskie. Jednym z typowo męskich zajęć było wykonywanie haftów na sukniach. W dzisiejszych czasach może się to wydawać dziwne, gdyż igła, nitka i tamborek kojarzą nam się z czynnością typowo damską. Czyżby kobiety w tamtej epoce nie haftowały? Oczywiście, że to robiły. Zachowało się dużo akcesoriów hafciarskich z tamtej epoki. W Malmaison możemy podziwiać krosna hafciarskie należące prawdopodobnie do Józefiny. Zachowały się również krosna, które Napoleon zamówił dla Marii Luizy. A zamówił ich kilka sztuk – do kilku pałaców. Jak to więc z tymi haftami było?
Hafciarstwo zawodowe było zajęciem głównie męskim. Historia zachowała nazwiska dwóch słynnych francuskich hafciarzy, wykształconych jeszcze przed rewolucją: Dechazelle i Jean Francois Bony (zaprojektował suknię koronacyjną cesarzowej Józefiny).I chociaż rozkwit sztuki hafciarskiej przypada na wiek XVIII i modę męską, to i w czasach napoleońskich moda na haftowane suknie również istniała. W modzie był haft wykonany białą nicią na białym materiale (najczęściej muślinie). Przejrzystość materii oddawała pięknie fakturę haftu. Można było pod suknię również dać kolorowy spód, wtedy biały haft był pięknie wyeksponowany. W miarę upływu czasu w hafcie zaczęły pojawiać się kolory oraz nici metalizowane. Rozmieszczenia haftów na sukniach również nie były przypadkowe. W epoce napoleońskiej, oprócz tradycyjnego rozmieszczania wzorów haftów na brzegach, były dwa charakterystyczne trendy. Pierwszy z nich nazywany Matyldą (a’la Mathilde) pojawił się ok. 1804r. inspirowany wystawianą wówczas w Paryżu Tkaniną z Bayeux (w XVIIIw. jej autorstwo przypisano królowej Matyldzie (1031–1083), żonie Wilhelma, nie jest to jednak teza potwierdzona). Początkowo był to tylko pionowy pas na przodzie sukni, rok później hafty rozmieszczane były również wzdłuż dołu sukien. Haft przypominał odwróconą literę T lub Y. Moda ta trwała jednak dość krótko, ok. 1806r zaniknęła. Księżna d’Abrantes uznała ją wręcz za „modę antyczną i całkiem zapomnianą”. Drugim charakterystycznym dla tej epoki wzorem było rozmieszczenie motywów na przodzie sukni po skosie. I o ile haft a’la Mathilde był głównie haftem białym, w tej wersji dominują kolory. Moda ewoluowała i kolorowy haft na białym tle zaczął się zmieniać na haft na tle kolorowym. Najbogatsze hafty znajdowały się na sukniach dworskich. Dominowała złota lub srebrna nić uzupełniana aplikacjami i cekinami. Haft potrafił pokryć całą suknię, nie tylko sam brzeg i kawałek przodu. Uzupełnieniem sukni dworskich były treny, swoimi zdobieniami dopasowywane do sukien i podobnie bogato haftowane złotem lub srebrem. Wyhaftowanie (ręczne!) takiej sukni zajmowało bardzo dużo czasu i tu właśnie pojawiają się wspomniani wcześniej zawodowi hafciarze. Czas poświęcony na wyhaftowanie oraz użyte materiały sprawiały, że suknia potrafiła kosztować majątek. Ale czyż nie jest przyjemnie mieć na sobie hafciarskie dzieło sztuki?
Na podstawie:
F. Boucher „Historia mody. Dzieje ubiorów od czasów prehistorycznych do końca XX wieku”, Arkady, 2003
Laura księżna d’Abrantes „Pamiętniki”, Czytelnik, 1974
Foto:
Metropolitan Museum of Art.
Costume Parisien


