Dużo się ostatnio dzieje. Każdy weekend to jakiś wyjazd. Poprzedni weekend spędziłam w Sanoku na zaproszenie Muzeum Budownictwa Ludowego. W ramach Europejskich Dni Dziedzictwa ożyło Miasteczko Galicyjskie. Każdy dom miał swojego mieszkańca z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Jednym z mieszkańców miasteczka byłam ja. Dostałam przytulny salonik, w którym bardzo miło spędziłam czas na podejmowaniu gości, haftowaniu oraz muzykowaniu. To był cudowny dzień. Mogłabym tak na stałe
Miałam na sobie strój uszyty wg wykroju z 1927 roku składający się ze spódnicy i tuniki. Tunika z obniżonym stanem (nawet najszczuplejsza osoba wygląda w czymś takim grubo), od którego rozchodzą się dwukolorowe kontrafałdy. Wg oryginalnego projektu powinny tam być jeszcze aplikacje, ale przyznam, że już mi się nie chciało z nimi bawić. Może kiedyś je naszyję, jeśli będzie jeszcze okazja przenieść się do lat 20-tych. A że nie przepadam za tą epoką, jest to mało prawdopodobne ![]()

