Twierdza Kłodzko – c.d.

Wyprawy do Kłodzka ciąg dalszy. W poprzednim wpisie opisałam naszą szaloną podróż na pokaz. Ale na pokazie się jednak nie skończyło. Nie wróciliśmy od razu do domu. Nie wypadało nie skorzystać z zaproszenia do obozu i głupio było odjechać bez przywitania się z przyjaciółmi. No i trochę jednak z nimi posiedzieliśmy. Szczególnie, gdy poczęstowali nas napoleońskimi babeczkami przywiezionymi prosto z Lipska ? W tym czasie odbywały się również targi staroci. Jak nie skorzystać i nie popatrzeć co mają? Trochę się obkupilam, Monika też ? W drodze powrotnej pojechaliśmy już autostradą. I to był błąd. Trzeba było wracać przez wioski. Dwie godziny zabrał nam korek na autostradzie. Okazało się, że dokładnie w tym dniu rozpoczął się remont. Dobrze, że rano pojechaliśmy inną drogą bo nie mielibyśmy szans dotrzeć na czas. Nie udało się niestety spotkać ze wszystkimi, z którymi chciałam się zobaczyć. Zabrakło czasu. Ale nie tracę nadziei, że niebawem będzie okazja i wszystko nadrobimy.